Przejdź do głównej zawartości

Marcowe (i kwietniowe) dylematy futrzanego filozofa

 Wiosna nie przychodzi do nas wraz z kalendarzem. Nie zjawia się też wtedy, gdy prognozy pogody nieśmiało wspominają o dwucyfrowych temperaturach. Prawdziwa wiosna w moim domu zaczyna się w momencie, gdy Czarny Kot (najwyższy autorytet w dziedzinie termodynamiki) po raz pierwszy od miesięcy rezygnuje z bycia "grzejnikową naroślą" na rzecz intensywnej obserwacji muchy, która jakimś cudem przebudziła się za ramą okna.


1. Detektor fotonów

Kot posiada wbudowany, niezwykle precyzyjny czujnik światła. Zauważyliście to? Wystarczy jeden, dosłownie jeden promień słońca, który przebije się przez szare chmury i padnie na dywan, by kot – ruchem godnym ninja – zmaterializował się dokładnie w tym jasnym punkcie. To fascynujące, jak potrafi wygiąć kręgosłup, by zmieścić każdą czarną kłaczkowatą cząstkę siebie w tym małym, złotym prostokącie.


2. Wielkie wietrzenie (czyli: "Człowieku, zamknij to!")

Wiosna to czas otwartych okien. Dla nas to powiew świeżości, dla kota – egzystencjalny kryzys. Z jednej strony zapachy z zewnątrz są jak najlepszy serial na Netfliksie (ptaki, sąsiedzi, zapach mokrej ziemi). Z drugiej – ten nagły przeciąg, który mierzwi nienagannie ułożone futerko? Skandal. Kot siedzi wtedy na parapecie z miną kogoś, kto próbuje zdecydować, czy jest drapieżcą podbijającym świat, czy ofiarą bezlitosnej klimatyzacji.



3. Marcowanie... w wersji domowej

Nawet jeśli nasz domowy tygrys nie planuje nocnych serenad pod oknami, wiosna buzuje mu w żyłach. Objawia się to zazwyczaj "głupawką" o trzeciej nad ranem. Biegi przełajowe przez salon, wspinaczka po firankach (które przecież tak ładnie powiewają!) i nagłe ataki na niewidzialne elfy. To kot mówi nam: „Hej, ja też czuję, że życie wraca do normy!”.


Puenta?

Warto brać przykład z kota. Zamiast narzekać na marznący deszcz czy zmienną aurę, po prostu znajdźmy swój kawałek słońca na podłodze, wyciągnijmy się wygodnie i mruczmy do siebie. W końcu po każdej zimie, nawet tej najdłuższej, zawsze w końcu pojawia się ta jedna, pierwsza mucha za oknem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Styczeń to nie depresja, to tryb kociej regeneracji

 Styczeń bardzo szybko dorobił się złej reputacji. Mówi się o nim jako o miesiącu ciężkim, przygnębiającym i pozbawionym energii, jakby sam fakt, że dni są krótkie, a świat mniej kolorowy, musiał oznaczać coś niepokojącego. Tymczasem kot patrzy na styczeń z zupełnie innej perspektywy i nie widzi w nim ani depresji, ani kryzysu. Widzi naturalny moment wyciszenia, który nie wymaga komentarza ani naprawiania.  Dla kota styczeń jest logiczną konsekwencją zimy. Skoro świat na zewnątrz zwolnił, skoro ptaki pojawiają się rzadziej, a słońce zagląda do mieszkania tylko na krótką chwilę, to organizm robi dokładnie to, co powinien. Kot śpi dłużej, porusza się oszczędniej i wybiera miejsca, w których może bezpiecznie zgromadzić ciepło. Nie ma w tym smutku, jest biologiczna mądrość i umiejętność dostosowania się do warunków.  Człowiek często interpretuje styczniowe zmęczenie jako coś, z czym trzeba walczyć. Pojawia się presja, by natychmiast wrócić do pełnych obrotów, nadrobić energię...

Twój kot Cię kocha!! ❤

  Każde zwierzę okazuje miłość na swój sposób. Robią to tak, jak potrafią. Sprawa kociej miłości jest dość skomplikowana i ma wiele barw. To jak i czy kot okazuje miłość, często zależy od temperamentu konkretnego kota. Jak poznać, czy jesteśmy ważni dla naszego mruczka?  Koty okazują swoje uczucia w dość skomplikowany sposób. Stosują wiele sygnałów, których nie potrafimy zauważyć. Jeśli zdefiniujemy miłość jako silne przywiązanie, to z pewnością koty kochają ludzi. Potrafią bowiem bardzo mocno przywiązać się do swoich opiekunów. Naprawdę mocno. Oczywiście nie wszystkie jednakowo kochają wszystkich ludzi.  Najprostszym sposobem na okazywanie przywiązania przez koty szukanie kontaktu wzrokowego. Zwierzak, który darzy nas uczuciem, często wodzi na za nami wzrokiem, jakby chciał zawsze wiedzieć, co robimy. Zupełnie jakby nas pilnował. Przy każdej też niemal okazji, a w każdym razie bardzo często, futrzak zagląda nam głęboko w oczy. \  Innymi kocim sposobem na okazywanie ...

Dzień Czarnego Kota. Święto, które przywraca sprawiedliwość

 Każdego roku, 17 listopada, czarne koty stają się bohaterami dnia. Choć przez wieki były postrzegane jako zwiastuny nieszczęścia, dziś coraz częściej widzimy w nich to, czym naprawdę są, czyli pięknymi, inteligentnymi i pełnymi uroku zwierzętami. Święto to nie jest jednak tylko okazją do publikowania zdjęć w mediach społecznościowych. To dzień, który ma głębszy sens: przywrócić dobre imię czarnym kotom i zwrócić uwagę na ich los. Jak narodził się Dzień Czarnego Kota  Pomysł święta narodził się we Włoszech w 2007 roku z inicjatywy organizacji AIDAA (Associazione Italiana Difesa Animali ed Ambiente). Włosi zauważyli niepokojące zjawisko: czarne koty były w ich kraju częściej porzucane, maltretowane, a nawet zabijane niż koty w innych kolorach. Powód? Przesądy sięgające średniowiecza. Czarny kot miał rzekomo przynosić pecha, a jego pojawienie się na drodze było zapowiedzią nieszczęścia.  Z czasem pomysł rozprzestrzenił się na inne kraje Europy, w tym Polskę. W naszym kraju ...