Walentynki z kotem to doświadczenie dla osób, które już wiedzą, że miłość nie zawsze wygląda jak na filmach. Nie ma tu róż i świec, nie ma wielkich deklaracji ani wiecznego razem. Jest za to coś znacznie prawdziwszego. Miłość bez warunków, ale z zasadami. Bardzo konkretnymi.
Kot nie obchodzi Walentynek w sposób, który dałoby się zaplanować. On nie czeka na datę w kalendarzu. Jeśli uzna, że dziś jest dzień na bliskość, to będzie nią obdarzał bez opamiętania. Jeśli nie, to nawet serduszka na poduszkach mu nie pomogą. Kocia miłość przychodzi wtedy, kiedy sama uzna, że to właściwy moment. I właśnie dlatego ma taką wartość.
Człowiek w Walentynki często liczy. Kwiaty, gesty, słowa, czas. Kot nie liczy niczego. Albo przychodzi i kładzie się obok, albo nie przychodzi wcale. Nie ma wersji pośredniej. Gdy już jednak zdecyduje się na bliskość, robi to z pełnym zaangażowaniem. Mruczenie ma wtedy odpowiednią częstotliwość, ciepło jest prawdziwe, a obecność intensywna. Do momentu, w którym przestanie mu pasować.
Bo kocia miłość trwa dokładnie tyle, ile ma trwać. Nie dłużej. Nie krócej. Można się nią cieszyć, ale nie wolno jej zatrzymywać na siłę. Próba przedłużenia przytulania kończy się bardzo konkretnym komunikatem. Delikatne ostrzeżenie w postaci poruszonego ogona. Potem napięcie w ciele. A jeśli sygnały zostaną zignorowane, finał bywa szybki i pouczający.
Największą zasadą kociej miłości jest dotyk. A raczej jego jakość. Można głaskać, ale tylko tam, gdzie trzeba. Można głaskać, ale tylko tak długo, jak wolno. Jedno nieprecyzyjne muśnięcie, jedno zbyt długie zatrzymanie dłoni i romantyczna atmosfera znika bez pożegnania. Kot nie ma w zwyczaju udawać, że wszystko jest w porządku, jeśli nie jest.
I mimo tych wszystkich zasad, a może właśnie dzięki nim, miłość kota jest wyjątkowo ciepła. Bo nie wynika z obowiązku ani z kalendarza. Jest wyborem. Każdorazowym. Świadomym. Kot nie kocha, bo wypada. Kocha, bo chce. A kiedy chce, robi to całym sobą.
Walentynki z kotem uczą jednej ważnej rzeczy. Że miłość nie musi być głośna, zaplanowana i potwierdzona prezentem. Może być cicha, chwilowa i prawdziwa. Może przyjść niespodziewanie, trwać krótko i zostawić po sobie ciepło, które wystarczy na długo. I nawet jeśli skończy się nagle, wystarczy pamiętać, że to nie był koniec. To była tylko przerwa. Na zasadach kota.

Komentarze
Prześlij komentarz