Jest taki moment w roku, kt贸rego nie ma w kalendarzu. Nie ma swojej daty, nie ma 艣wi臋ta, nie ma nawet pewno艣ci, 偶e w og贸le nadejdzie. A jednak zawsze przychodzi. Cicho, niemal nie艣mia艂o. W powietrzu jest jeszcze zima, ale ju偶 nie ta sama. 艢nieg, je艣li jeszcze le偶y, wygl膮da jakby sam nie by艂 pewien swojej roli. I w艂a艣nie wtedy koty zaczynaj膮 si臋 zmienia膰.
Nie dzieje si臋 to nagle. Kot nie wstaje pewnego dnia i nie oznajmia 艣wiatu, 偶e oto nadesz艂o przedwio艣nie. Kot nigdy niczego nie oznajmia. Kot po prostu zaczyna siada膰 inaczej. Troch臋 bli偶ej okna. Troch臋 d艂u偶ej patrzy. Troch臋 bardziej w milczeniu.
Przez ca艂膮 zim臋 kot jest stworzeniem wn臋trza. Jest ciep艂em, ci臋偶arem, spokojem. Jest zawini臋ty w k艂臋bek, jakby chcia艂 udowodni膰, 偶e 艣wiat mo偶e istnie膰 bez ruchu. Le偶y na kaloryferze jak ma艂y, futrzany dow贸d na to, 偶e najwa偶niejsze rzeczy s膮 proste. Oddycha powoli, jakby zsynchronizowany z rytmem domu. I cz艂owiek, patrz膮c na niego, zaczyna wierzy膰, 偶e nic si臋 nie zmieni.
Ale przedwio艣nie jest zdradliwe. Ono nie przychodzi z hukiem. Ono przychodzi spojrzeniem kota. Najpierw s膮 okna. Kot siada na parapecie i patrzy w 艣wiat, kt贸ry jeszcze nie zdecydowa艂, czym chce by膰. Na drzewach nie ma li艣ci, ale co艣 ju偶 si臋 w nich dzieje. W ga艂臋ziach jest napi臋cie, kt贸rego nie wida膰, ale kt贸re mo偶na poczu膰. Kot to czuje. Jego uszy poruszaj膮 si臋 niemal niezauwa偶alnie, jak anteny nastawione na sygna艂, kt贸rego cz艂owiek nie potrafi odebra膰.
Mo偶e to ptaki. Mo偶e to zapach ziemi, kt贸ra zaczyna oddycha膰. A mo偶e co艣 starszego. Co艣, co pami臋ta ka偶dy kot, niezale偶nie od tego, czy urodzi艂 si臋 na podw贸rku, czy na mi臋kkiej poduszce w mieszkaniu na trzecim pi臋trze. Kot w przedwio艣niu nie jest ju偶 tylko mieszka艅cem domu. Jest obserwatorem granicy. Granicy mi臋dzy tym, co by艂o, a tym, co dopiero nadejdzie.
Czasem podchodzi do drzwi. Nie po to, 偶eby wyj艣膰. Po to, 偶eby sprawdzi膰. Stoi przez chwil臋, nieruchomo, jakby nas艂uchiwa艂 czego艣 po drugiej stronie. Jakby kto艣 go wo艂a艂. Nie g艂osem, kt贸rego mo偶na us艂ysze膰, ale czym艣 bardziej pierwotnym. Czym艣, co nie potrzebuje s艂贸w.
Cz艂owiek patrzy na to i my艣li, 偶e kot chce wyj艣膰 na dw贸r. Ale to nie do ko艅ca prawda. Kot nie chce wyj艣膰. Kot chce wiedzie膰.
Bo przedwio艣nie jest pytaniem. Jest pytaniem o to, czy 艣wiat zn贸w zacznie 偶y膰. Czy zimowe milczenie by艂o ko艅cem, czy tylko przerw膮. Czy co艣 si臋 obudzi.
Kot zna odpowied藕 wcze艣niej ni偶 cz艂owiek. Wida膰 to w jego ruchach. W tym, 偶e zaczyna mniej spa膰. 呕e nagle interesuje si臋 艣wiat艂em, kt贸re wpada przez okno pod innym k膮tem ni偶 jeszcze tydzie艅 temu. 呕e jego cie艅 na pod艂odze wygl膮da inaczej. D艂u偶ej. Wyra藕niej.
Czasem kot siada na 艣rodku pokoju i patrzy w pustk臋. Cz艂owiek my艣li, 偶e kot patrzy na nic. Ale kot nigdy nie patrzy na nic. Kot patrzy na co艣, co dopiero si臋 wydarzy.
W przedwio艣niu kot przypomina, 偶e 艣wiat nie jest sta艂y. 呕e wszystko jest w ruchu, nawet je艣li tego nie wida膰. 呕e pod powierzchni膮 pozornej ciszy co艣 zawsze si臋 przygotowuje. Czeka.
Mo偶e dlatego koty wydaj膮 si臋 wtedy bardziej obecne. Bardziej czujne. Jak stra偶nicy czego艣 niewidzialnego. Jakby pilnowa艂y momentu przej艣cia. A cz艂owiek, patrz膮c na kota siedz膮cego w oknie, zaczyna rozumie膰 co艣, czego wcze艣niej nie potrafi艂 nazwa膰. 呕e nadzieja nie przychodzi z wielkimi gestami. Nie przychodzi z fanfarami. Przychodzi w ciszy. W spojrzeniu. W drobnej zmianie, kt贸rej prawie nie wida膰.
Przychodzi wtedy, gdy kot przestaje spa膰 i zaczyna patrze膰 w 艣wiat, kt贸ry jeszcze nie istnieje, ale kt贸ry ju偶 jest nieunikniony. Bo koty wiedz膮. Zawsze wiedzia艂y. I mo偶e w艂a艣nie dlatego przedwio艣nie zaczyna si臋 nie wtedy, gdy topnieje 艣nieg. Zaczyna si臋 wtedy, gdy kot po raz pierwszy w tym roku siada w oknie i patrzy tak, jakby co艣 wraca艂o.

Komentarze
Prze艣lij komentarz