W styczniu klawiatura przestaje być tylko narzędziem pracy, a zaczyna pełnić zupełnie inną, znacznie ważniejszą funkcję. Z perspektywy kota to jedno z najlepszych miejsc w całym domu, a fakt, że człowiek akurat próbuje pisać, jest jedynie drobnym szczegółem, który nie powinien zakłócać naturalnego porządku rzeczy. Kot pojawia się tam nie złośliwie i nie przypadkiem. Styczeń po prostu sprzyja takim wyborom.
Zimą ciepło staje się walutą, a klawiatura jest jego idealnym nośnikiem. Jest lekko nagrzana, znajduje się blisko dłoni człowieka i zwykle stoi w miejscu, gdzie skupia się domowe życie. Kot doskonale wyczuwa, że to punkt strategiczny, w którym temperatura, zapach i obecność opiekuna łączą się w jedną spójną całość. Leżenie obok byłoby rozsądne, ale leżenie dokładnie na klawiaturze jest już rozwiązaniem optymalnym.
Jest w tym również potrzeba bliskości, która w styczniu wyraźnie się nasila. Gdy dni są krótkie, a świat za oknem wydaje się bardziej odległy, kot naturalnie ciągnie tam, gdzie jest życie, ruch i dźwięk. Klawiatura jest centrum uwagi człowieka, a więc i centrum relacji. Kot nie chce być obok wydarzeń. On chce być ich częścią, nawet jeśli oznacza to przypadkowe wysłanie maila bez treści.
Nie bez znaczenia jest także fakt, że styczeń sprzyja bezruchowi. Kot śpi więcej, głębiej i chętniej w miejscach, które nie do końca są do tego przeznaczone. Klawiatura ma idealny rozmiar, delikatnie ustępuje pod ciężarem ciała i daje poczucie, że kot zajmuje przestrzeń, która naprawdę ma znaczenie. To nie jest anonimowy kąt pokoju. To miejsce, w którym dzieje się coś ważnego.
Człowiek często interpretuje to zachowanie jako próbę zwrócenia na siebie uwagi albo celowe przeszkadzanie. Kot widzi to inaczej. W jego świecie nie ma rozdziału na pracę i odpoczynek. Jest tylko wspólna przestrzeń, w której najlepiej funkcjonuje się razem. Skoro człowiek siedzi przy biurku, to logiczne jest, że kot też powinien tam być, najlepiej w najbardziej centralnym punkcie.
Dlatego w styczniu kot śpi na klawiaturze częściej niż zwykle. Nie dlatego, że chce coś utrudnić, ale dlatego, że zimowy czas sprzyja ciepłu, bliskości i spokojnemu byciu obok siebie. Klawiatura jest tylko pretekstem. Prawdziwym powodem jest potrzeba kontaktu i instynktowne dążenie do miejsc, w których życie toczy się najciszej i najbliżej.


Komentarze
Prześlij komentarz