Przejdź do głównej zawartości

Wielkie Linienie: Sezon na "Drugiego Kota"

 Wiosna. Poeci piszą o pąkach na drzewach, a alergicy o pyle w powietrzu. My, kociarze, mamy własny kalendarz fenologiczny. Dla nas wiosna nie zaczyna się od pierwszego przebiśniegu, ale od tej jednej, konkretnej kępki czarnego puchu, która majestatycznie przelatuje nad dywanem niczym pustynny krzak w westernie.

 To oficjalne: zaczął się Sezon Wielkiego Linienia.


Kłaczany recykling

Zjawisko to jest fascynujące z punktu widzenia fizyki. Jak to możliwe, że kot o objętości X jest w stanie wyprodukować ilość futra odpowiadającą 3X? Każdego ranka, wyciągając szczotkę z kocio-ludzkiego konglomeratu, mam wrażenie, że uczestniczę w procesie mitozy. Wyczesuję jedno zwierzę, a obok, na podłodze, z kłębów formuje się drugie. Mniejsze, lżejsze, nieco bardziej statyczne, ale wizualnie uderzająco podobne.

 Gdybyśmy tylko posiedli umiejętność przędzenia, każdy z nas miałby już po jednej zimie komplet ekologicznych, samonagrzewających się swetrów. Niestety, jedyne, co potrafimy, to zbieranie tych "darów natury" z czarnych spodni tuż przed wyjściem na ważne spotkanie.


Szczotka – narzędzie tortur czy masażu?

Reakcje na wiosenne SPA są dwie.

Model "Mruczący Traktor": Kot, który widząc zgrzebło, kładzie się plackiem i żąda peelingu całego ciała, włączając w to pachy i podgardle.

Model "Ninja": Kot, który na widok szczotki dematerializuje się w ułamku sekundy. Możesz go namawiać, kusić smaczkami, ale on wie. On czuje, że chcesz mu odebrać jego zimową zbroję.



Wiosenny dress code

 Wiosną "mała czarna" nabiera nowego znaczenia – to po prostu czarna sukienka pokryta równomierną warstwą jasnego podszerstka (lub na odwrót, jeśli Twój władca salonu jest czarny jak noc). Rolka do ubrań staje się najważniejszym meblem w domu, a jej charakterystyczny dźwięk – track-track-track – to hymn naszej codzienności.

 Prawda jest jednak taka, że choć narzekamy na sierść w maśle i kłaczki na rzęsach, to właśnie to linienie przypomina nam: idzie ciepło. A kiedy już wyczeszemy to "drugie wcielenie kota", nasz oryginał staje się nagle o połowę mniejszy, bardziej lśniący i gotowy na wielogodzinne drzemki w pełnym słońcu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

10 powodów, dla których czarne koty są najlepsze (wersja posiadacza czarnego kota)😉

 Są tacy, którzy twierdzą, że czarne koty przynoszą pecha. Ale są też tacy – jak ja – którzy wiedzą, że to kompletna bzdura. Bo jeśli już coś czarny kot przynosi, to co najwyżej kapcie na środek pokoju, pół myszy na wycieraczkę i ogrom czułości zawiniętej w aksamitne futro. A oto 10 całkiem poważnych (i nieco mniej poważnych) powodów, dla których czarne koty są najlepszymi współlokatorami, terapeutami i domownikami, jakich można sobie wyobrazić. 1. Są eleganckie z natury Nie trzeba im zakładać obróżek z diamencikami. Czarne koty wyglądają jak stworzone do czerwonego dywanu. Mają w sobie coś z małego pantery – dostojność, grację i tę zdolność wchodzenia do pokoju tak, że wszyscy milkną. Nawet jeśli to tylko kuchnia i kot wchodzi po pasztet. 2. Nie widać na nich brudu (tak bardzo) Kto miał kiedyś białego kota ten wie – po pięciu minutach na podwórku wygląda jak chodzący kurz. Czarne koty? Nawet jeśli właśnie wróciły z polowania w krzakach, wyglądają jakby wyszły prosto z salonu SPA. ...

Kiedy kot odchodzi. O ciszy, która zostaje

 Nie ma na to gotowości. Nawet jeśli serce wie, że nadchodzi czas pożegnania, nigdy nie jest w stanie się naprawdę przygotować.  Bo jak przygotować się na ciszę po mruczeniu, na puste miejsce na fotelu, na brak łapek stukających o podłogę?  Śmierć zwierzaka, choć często bagatelizowana przez tych, którzy nigdy nie mieli futrzanego przyjaciela, jest prawdziwą stratą. Taką, która boli głęboko, cicho i długo.  Kot odchodzi zawsze po swojemu. Cicho, bez dramatów, jakby chciał powiedzieć: „Nie płacz, ja tylko idę tam, gdzie już nie boli”.  I choć w pierwszej chwili dom wydaje się dziwnie obcy, po jakimś czasie zaczynamy zauważać, że jego obecność została, ale już w inny sposób.  W świetle poranka, które wpada przez to samo okno, przy którym lubił siedzieć.  W kocu, na którym jeszcze długo zostają czarne włoski.  W odruchu, gdy odruchowo nalewasz wody do miseczki, która już stoi pusta.  Zwierzęta uczą nas życia, cierpliwości, czułości, codziennych d...

Dzień Czarnego Kota. Święto, które przywraca sprawiedliwość

 Każdego roku, 17 listopada, czarne koty stają się bohaterami dnia. Choć przez wieki były postrzegane jako zwiastuny nieszczęścia, dziś coraz częściej widzimy w nich to, czym naprawdę są, czyli pięknymi, inteligentnymi i pełnymi uroku zwierzętami. Święto to nie jest jednak tylko okazją do publikowania zdjęć w mediach społecznościowych. To dzień, który ma głębszy sens: przywrócić dobre imię czarnym kotom i zwrócić uwagę na ich los. Jak narodził się Dzień Czarnego Kota  Pomysł święta narodził się we Włoszech w 2007 roku z inicjatywy organizacji AIDAA (Associazione Italiana Difesa Animali ed Ambiente). Włosi zauważyli niepokojące zjawisko: czarne koty były w ich kraju częściej porzucane, maltretowane, a nawet zabijane niż koty w innych kolorach. Powód? Przesądy sięgające średniowiecza. Czarny kot miał rzekomo przynosić pecha, a jego pojawienie się na drodze było zapowiedzią nieszczęścia.  Z czasem pomysł rozprzestrzenił się na inne kraje Europy, w tym Polskę. W naszym kraju ...