Przejdź do głównej zawartości

Czarny kot w wielkanocnym koszyczku

 Wielkanocny poranek w domu, w którym rządzi czarny kot, rzadko przypomina stateczne przygotowania znane z reklam telewizyjnych. Kiedy my staramy się z chirurgiczną precyzją ułożyć w koszyczku baranka z cukru, pęta kiełbasy i kolorowe pisanki, nasz mruczek zazwyczaj wychodzi z założenia, że w tym tradycyjnym zestawie brakuje najważniejszego elementu: jego samego.


 Czarny kot w wielkanocnym koszyczku to widok niemal wpisany w krajobraz świąt, bo przecież każde wiklinowe naczynie, niezależnie od zawartości, jest dla kota przede wszystkim nowym, atrakcyjnym miejscem do drzemki. To swoisty manifest kociej pewności siebie – mruczek uważa się za najlepszą możliwą święconkę, za dar od losu, który zasługuje na centralne miejsce na stole, tuż obok wielkanocnej baby.



 Jednak ta kocia miłość do koszyczków niesie ze sobą pewne wyzwania, o których każdy opiekun powinien pamiętać jeszcze przed wyjściem do kościoła czy zasiadaniem do śniadania. Tradycyjny bukszpan, choć wygląda pięknie i symbolizuje życie, jest dla naszych czworonożnych przyjaciół śmiertelnie niebezpieczny. Zawarte w nim alkaloidy mogą spowodować poważne zatrucia, dlatego przygotowując świąteczny koszyk, warto zastąpić go bezpiecznymi alternatywami. Zamiast bukszpanu możemy użyć gałązek borówki (brusznicy), która jest dla kotów nietoksyczna, a równie zielona i fotogeniczna. Możemy też postawić na bezpieczny owies lub specjalną kocią trawę, która wpleciona w wiklinę stworzy piękny, naturalny efekt, a przy okazji odciągnie uwagę łasucha od innych elementów dekoracji.


 Bezpieczna Wielkanoc z czarnym kotem to także dbałość o detale, które mogą wydawać się niewinne. Baranek z cukru czy lukrowane figurki mogą kusić kota swoją fakturą, ale nadmiar cukru i sztucznych barwników to ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje jego żołądek. Warto więc tak zaplanować kompozycję koszyka, by to, co najbardziej atrakcyjne dla kociego oka i nosa, znajdowało się poza jego zasięgiem lub było odpowiednio zabezpieczone. 


 Kiedy już nasz czarny „prezent” ułoży się wygodnie w wiklinowym gniazdku, zamiast go przeganiać, po prostu wyjmijmy na chwilę jajka i kiełbasę, pozwalając mu celebrować święta na jego własny, uroczy sposób. W końcu czarny kot na tle białej serwetki i wiosennych kwiatów to najpiękniejsza, żywa dekoracja, jaka może nam się trafić.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

10 powodów, dla których czarne koty są najlepsze (wersja posiadacza czarnego kota)😉

 Są tacy, którzy twierdzą, że czarne koty przynoszą pecha. Ale są też tacy – jak ja – którzy wiedzą, że to kompletna bzdura. Bo jeśli już coś czarny kot przynosi, to co najwyżej kapcie na środek pokoju, pół myszy na wycieraczkę i ogrom czułości zawiniętej w aksamitne futro. A oto 10 całkiem poważnych (i nieco mniej poważnych) powodów, dla których czarne koty są najlepszymi współlokatorami, terapeutami i domownikami, jakich można sobie wyobrazić. 1. Są eleganckie z natury Nie trzeba im zakładać obróżek z diamencikami. Czarne koty wyglądają jak stworzone do czerwonego dywanu. Mają w sobie coś z małego pantery – dostojność, grację i tę zdolność wchodzenia do pokoju tak, że wszyscy milkną. Nawet jeśli to tylko kuchnia i kot wchodzi po pasztet. 2. Nie widać na nich brudu (tak bardzo) Kto miał kiedyś białego kota ten wie – po pięciu minutach na podwórku wygląda jak chodzący kurz. Czarne koty? Nawet jeśli właśnie wróciły z polowania w krzakach, wyglądają jakby wyszły prosto z salonu SPA. ...

Kiedy kot odchodzi. O ciszy, która zostaje

 Nie ma na to gotowości. Nawet jeśli serce wie, że nadchodzi czas pożegnania, nigdy nie jest w stanie się naprawdę przygotować.  Bo jak przygotować się na ciszę po mruczeniu, na puste miejsce na fotelu, na brak łapek stukających o podłogę?  Śmierć zwierzaka, choć często bagatelizowana przez tych, którzy nigdy nie mieli futrzanego przyjaciela, jest prawdziwą stratą. Taką, która boli głęboko, cicho i długo.  Kot odchodzi zawsze po swojemu. Cicho, bez dramatów, jakby chciał powiedzieć: „Nie płacz, ja tylko idę tam, gdzie już nie boli”.  I choć w pierwszej chwili dom wydaje się dziwnie obcy, po jakimś czasie zaczynamy zauważać, że jego obecność została, ale już w inny sposób.  W świetle poranka, które wpada przez to samo okno, przy którym lubił siedzieć.  W kocu, na którym jeszcze długo zostają czarne włoski.  W odruchu, gdy odruchowo nalewasz wody do miseczki, która już stoi pusta.  Zwierzęta uczą nas życia, cierpliwości, czułości, codziennych d...

Dzień Czarnego Kota. Święto, które przywraca sprawiedliwość

 Każdego roku, 17 listopada, czarne koty stają się bohaterami dnia. Choć przez wieki były postrzegane jako zwiastuny nieszczęścia, dziś coraz częściej widzimy w nich to, czym naprawdę są, czyli pięknymi, inteligentnymi i pełnymi uroku zwierzętami. Święto to nie jest jednak tylko okazją do publikowania zdjęć w mediach społecznościowych. To dzień, który ma głębszy sens: przywrócić dobre imię czarnym kotom i zwrócić uwagę na ich los. Jak narodził się Dzień Czarnego Kota  Pomysł święta narodził się we Włoszech w 2007 roku z inicjatywy organizacji AIDAA (Associazione Italiana Difesa Animali ed Ambiente). Włosi zauważyli niepokojące zjawisko: czarne koty były w ich kraju częściej porzucane, maltretowane, a nawet zabijane niż koty w innych kolorach. Powód? Przesądy sięgające średniowiecza. Czarny kot miał rzekomo przynosić pecha, a jego pojawienie się na drodze było zapowiedzią nieszczęścia.  Z czasem pomysł rozprzestrzenił się na inne kraje Europy, w tym Polskę. W naszym kraju ...