Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego koty kochają styczeń bardziej niż my

 Styczeń jest miesiącem, który ludzie traktują z podejrzliwością, jakby był niechcianym gościem zaproszonym tylko dlatego, że wypada po sylwestrze. Dla kota nie ma w nim jednak nic niepokojącego. Wręcz przeciwnie. To jeden z tych momentów w roku, w których świat w końcu zaczyna funkcjonować w tempie, jakie kot uważa za właściwe. Po grudniowym hałasie, nadmiarze bodźców i nieustannym ruchu dom wreszcie cichnie, a rytm dnia staje się przewidywalny i spokojny.


 Koty kochają styczeń przede wszystkim za ciepło, które koncentruje się w kilku idealnych punktach mieszkania. Kaloryfery działają pełną parą, koce i swetry pojawiają się na kanapach, a człowiek częściej zostaje w domu, tworząc naturalne źródło dodatkowego komfortu. Kot nie widzi w tym miesiącu braku słońca ani krótkich dni. Widzi za to stabilność, ciszę i warunki sprzyjające długim, niespiesznym drzemkom.


 Podczas gdy człowiek zmaga się z poczuciem, że powinien robić więcej, lepiej i intensywniej, kot odbiera styczeń jako zaproszenie do zwolnienia tempa. Nie ma gości, nie ma świątecznego zamieszania, a każdy dzień wygląda podobnie do poprzedniego, co dla kota jest zaletą, a nie wadą. Powtarzalność daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala skupić się na tym, co naprawdę ważne, czyli jedzeniu, śnie i obserwacji świata zza okna.



 Koty doceniają także styczniową ciszę na zewnątrz. Mniej dźwięków, mniej zapachów i mniej nagłych bodźców sprawia, że ich zmysły mogą odpocząć. Każdy ptak na drzewie i każdy ruch za szybą staje się wydarzeniem, które można śledzić bez pośpiechu i bez rywalizacji z tysiącem innych bodźców. Zimą nawet najmniejszy szczegół nabiera znaczenia.


 Człowiek często traktuje styczeń jak okres przejściowy, który trzeba przetrwać, by dotrzeć do lepszych miesięcy. Kot nie myśli w ten sposób. Dla niego każdy miesiąc jest pełnoprawną częścią roku, a styczeń nie różni się od innych tym, że jest gorszy, tylko tym, że jest spokojniejszy. Kot nie czeka na wiosnę, nie odlicza dni i nie porównuje się z wczorajszą wersją siebie.


 Być może dlatego koty kochają styczeń bardziej niż my. Nie próbują z nim walczyć ani go poprawiać. Przyjmują go takim, jaki jest, i korzystają z tego, co ma do zaoferowania. Ciepła, ciszy i czasu, który wreszcie przestaje uciekać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kiedy kot odchodzi. O ciszy, która zostaje

 Nie ma na to gotowości. Nawet jeśli serce wie, że nadchodzi czas pożegnania, nigdy nie jest w stanie się naprawdę przygotować.  Bo jak przygotować się na ciszę po mruczeniu, na puste miejsce na fotelu, na brak łapek stukających o podłogę?  Śmierć zwierzaka, choć często bagatelizowana przez tych, którzy nigdy nie mieli futrzanego przyjaciela, jest prawdziwą stratą. Taką, która boli głęboko, cicho i długo.  Kot odchodzi zawsze po swojemu. Cicho, bez dramatów, jakby chciał powiedzieć: „Nie płacz, ja tylko idę tam, gdzie już nie boli”.  I choć w pierwszej chwili dom wydaje się dziwnie obcy, po jakimś czasie zaczynamy zauważać, że jego obecność została, ale już w inny sposób.  W świetle poranka, które wpada przez to samo okno, przy którym lubił siedzieć.  W kocu, na którym jeszcze długo zostają czarne włoski.  W odruchu, gdy odruchowo nalewasz wody do miseczki, która już stoi pusta.  Zwierzęta uczą nas życia, cierpliwości, czułości, codziennych d...

Dzień Czarnego Kota. Święto, które przywraca sprawiedliwość

 Każdego roku, 17 listopada, czarne koty stają się bohaterami dnia. Choć przez wieki były postrzegane jako zwiastuny nieszczęścia, dziś coraz częściej widzimy w nich to, czym naprawdę są, czyli pięknymi, inteligentnymi i pełnymi uroku zwierzętami. Święto to nie jest jednak tylko okazją do publikowania zdjęć w mediach społecznościowych. To dzień, który ma głębszy sens: przywrócić dobre imię czarnym kotom i zwrócić uwagę na ich los. Jak narodził się Dzień Czarnego Kota  Pomysł święta narodził się we Włoszech w 2007 roku z inicjatywy organizacji AIDAA (Associazione Italiana Difesa Animali ed Ambiente). Włosi zauważyli niepokojące zjawisko: czarne koty były w ich kraju częściej porzucane, maltretowane, a nawet zabijane niż koty w innych kolorach. Powód? Przesądy sięgające średniowiecza. Czarny kot miał rzekomo przynosić pecha, a jego pojawienie się na drodze było zapowiedzią nieszczęścia.  Z czasem pomysł rozprzestrzenił się na inne kraje Europy, w tym Polskę. W naszym kraju ...

Kot i kawa 😉🐾☕

Czarny Kot działa nieprzerwanie od 2016 roku.  Od początku jego celem było jedno:  odczarować mit czarnego kota – stworzenia niesprawiedliwie owianego złą sławą. Z czasem strona stała się czymś więcej niż tylko kocim zakątkiem w sieci. To miejsce, gdzie znajdziesz: – ciekawostki o kotach (zwłaszcza tych czarnych), – porady dla opiekunów, – historie z życia wzięte i z nutką magii, – oraz sporą dawkę humoru, refleksji i miłości do futrzastych towarzyszy. Każda publikacja to efekt pasji i wielu godzin pracy.  Jeśli lubisz klimat „Czarnego Kota”, jego treści i styl – możesz postawić mi wirtualną kawę ☕ https://buycoffee.to/czarny-kot To drobny gest, ale wielkie wsparcie. Dzięki niemu powstają nowe wpisy, grafiki i pomysły, które mruczą w Waszych głowach jeszcze długo po przeczytaniu. Dziękuję. Za każdy klik, komentarz, dobre słowo – i każdą kawę. Bo z takimi ludźmi jak Ty – Czarny Kot zawsze spada na cztery łapy🐈‍⬛