Przez ostatnie sto lat czarny kot był w Polsce kimś w rodzaju narodowego kozła ofiarnego na cztery łapy. Jak ktoś rozbił talerz, zgubił klucze albo facet nie zadzwonił – winny był automatycznie ten czarny, co akurat przechodził ulicę. Nieważne, że szedł w drugą stronę i w ogóle miał gdzieś twoje życie miłosne. Najśmieszniejsze, że ta cała anty-czarnokocia propaganda była tak skuteczna, że ludzie zaczęli bać się kota… który po prostu jest czarny. Nie agresywny. Nie zaczarowany. Po prostu melanina poszalała mu w sierści i tyle. A mimo to babcie na ławkach robiły trzy razy „tfu tfu tfu” przez lewe ramię, a dzieciaki rzucały petardami, żeby „odpędzić pecha”. No proszę państwa – mamy kota, który teoretycznie przynosi nieszczęście, a w praktyce sam jest największą ofiarą statystyczną pecha w całym kraju. I wiesz co jest najpiękniejsze w tej historii? Że mimo wszystko czarny kot wygrał. Nie przez urok osobisty (choć ma go w cholerę), nie przez PR, nie przez kampanię „Adoptuj ...
Blog stworzony z myślą o naszych kocich przyjaciołach 😻 Nasz blog często prezentuje inspirujące historie o kotach i ich właścicielach. Te historie mogą być źródłem pocieszenia, inspiracji i radości dla naszych czytelników.